Większość opisów Brainspottingu skupia się na tym, jak metoda działa od strony teoretycznej. Ale osoby, które dopiero rozważają terapię, często pytają o coś innego: a co ja właściwie będę czuć? Co się będzie ze mną dziać?

To uczciwe pytanie. Postaram się odpowiedzieć na nie tak konkretnie, jak to możliwe.

Na początku – zazwyczaj spokój

Większość sesji zaczyna się od czegoś zaskakująco prostego. Siedzisz wygodnie, terapeuta pyta, z czym przychodzisz, i razem szukacie brainspotu – punktu w przestrzeni, przy którym coś w Tobie „rezonuje”. To szukanie samo w sobie jest spokojne, powolne. Nie dzieje się nic gwałtownego.

Kiedy brainspot zostaje odnaleziony, terapeuta prosi Cię, żebyś utrzymał wzrok w tym miejscu i po prostu zauważał, co się pojawia. Pracujemy wtedy w tym, co David Grand nazywa „relacyjnym, neurobiologicznym rezonansem” – terapeuta nie kieruje procesem, tylko towarzyszy mu w skupieniu.

Co może się pojawić

I tu zaczyna się ta część, której nie ma w podręcznikach.

U różnych osób – a nawet u tej samej osoby na różnych sesjach – pojawiają się zupełnie różne rzeczy. Często są to odczucia fizyczne: ciepło lub zimno w jakiejś części ciała, ucisk w klatce piersiowej, ciężkość, mrowienie, nagłe napięcie mięśni albo ich rozluźnienie. Czasem pojawia się drżenie – niegroźne, choć bywa zaskakujące.

To drżenie ma swoje uzasadnienie w neurobiologii. Peter Levine, twórca Somatic Experiencing, opisuje je jako naturalny mechanizm rozładowywania napięcia przez układ nerwowy – coś, co zwierzęta robią instynktownie po stresującym zdarzeniu, a co ludzie często blokują. W Brainspottingu to drżenie jest mile widziane. Oznacza, że coś się uwalnia.

Mogą pojawić się emocje – smutek, lęk, złość, a czasem coś trudniejszego do nazwania. Coś, co „jest” w ciele, ale nie ma jeszcze słowa. Nie musisz tego nazywać ani rozumieć. Wystarczy, że to zauważasz.

Niektórzy widzą obrazy, fragmenty wspomnień. Inni nie widzą nic, tylko czują. Jeszcze inni mają wrażenie pustki albo odrętwienia – i to też jest informacja, z którą terapeuta może pracować.

Dlaczego ciało w ogóle „przechowuje” traumę

Żeby zrozumieć, dlaczego podczas sesji dzieje się coś w ciele, warto wiedzieć, jak trauma jest zapisywana w układzie nerwowym.

Bessel van der Kolk w swojej przełomowej książce The Body Keeps the Score pokazuje, że traumatyczne doświadczenia nie są przechowywane wyłącznie jako narracje w korze mózgowej – są zapisane jako wzorce napięcia, pobudzenia i reakcji w ciele. Dlatego sama rozmowa o traumie często nie wystarcza: można ją opowiedzieć tysiąc razy i nadal czuć w ciele to samo napięcie.

Brainspotting próbuje dotrzeć do tych głębszych warstw. Pozycja oczu wpływa na aktywność podkorowych struktur mózgu – głównie ciała migdałowatego i hipokampu, które odgrywają kluczową rolę w przetwarzaniu emocji i wspomnień. Utrzymanie wzroku w konkretnym punkcie podczas aktywacji emocjonalnej tworzy warunki, w których mózg może zacząć przetwarzać to, co dotąd było „zamrożone”. Grand opisuje to jako pracę w obszarze, gdzie „oczy wskazują mózgowi drogę”.

Okno tolerancji – dlaczego tempo ma znaczenie

Ważnym pojęciem w pracy z traumą jest „okno tolerancji” – termin wprowadzony przez psychiatrę Dana Siegela. To przestrzeń pobudzenia emocjonalnego, w której człowiek jest w stanie przetwarzać trudne doświadczenia bez wpadania w przytłoczenie ani odcięcie.

Dobra sesja Brainspottingu odbywa się właśnie w tym oknie. Nie chodzi o to, żeby znowu przeżyć traumę – chodzi o to, żeby być wystarczająco blisko niej, żeby mózg mógł zacząć ją integrować, ale nie tak blisko, żeby to było ponownie przytłaczające. Terapeuta przez cały czas obserwuje, jak reagujesz, i dostosowuje pracę do Twojego tempa.

Cisza, która nie jest niezręczna

Jedną z rzeczy, które zaskakują wielu klientów, jest to, że sesja Brainspotting może być w dużej mierze cicha. Nie musisz opowiadać. Nie musisz wyjaśniać. Możesz po prostu być z tym, co się pojawia.

Dla wielu osób przyzwyczajonych do tradycyjnej psychoterapii to początkowo dziwne – bo wydaje się, że „nic się nie robi”. Tymczasem właśnie wtedy dzieje się najwięcej. Badacze procesów terapeutycznych, m.in. Allan Schore, wskazują, że głęboka regulacja emocjonalna zachodzi często w przestrzeni bez słów – w tym, co Schore nazywa komunikacją prawopółkulową, odbywającą się między klientem a terapeutą poza werbalnym kanałem.

Jak się czujesz po sesji

Po sesji niektórzy czują ulgę i lekkość – jakby zdjęto z nich coś, czego nosili tak długo, że przestali to zauważać. Inni czują się zmęczeni, jakby po intensywnym wysiłku fizycznym. Bywa też, że przez dzień lub dwa emocje są nieco intensywniejsze niż zwykle – to naturalny element procesu przetwarzania, nie powód do niepokoju.

Warto po sesji dać sobie czas. Nie planować niczego wymagającego. Pobyć ze sobą.

Każda sesja jest inna

Nie ma jednego wzorca. To, co opisuję, to zbiór możliwości – nie scenariusz, który czeka na Ciebie. Twoje ciało i układ nerwowy będą reagować po swojemu, we własnym tempie. Rolą terapeuty jest towarzyszyć temu procesowi – nie przyspieszać go, nie kierować nim, ale być obok.

I zazwyczaj to wystarczy.


Bibliografia

  • Grand, D. (2013). Brainspotting: The Revolutionary New Therapy for Rapid and Effective Change. Sounds True.
  • van der Kolk, B. (2014). The Body Keeps the Score: Brain, Mind, and Body in the Healing of Trauma. Viking Press. (wyd. pol.: Strach ucieleśniony, 2022)
  • Levine, P. (1997). Waking the Tiger: Healing Trauma. North Atlantic Books. (wyd. pol.: Obudźcie tygrysa, 2012)
  • Siegel, D. (1999). The Developing Mind: How Relationships and the Brain Interact to Shape Who We Are. Guilford Press.
  • Schore, A. (2012). The Science of the Art of Psychotherapy. W.W. Norton & Company.
  • Corrigan, F., Grand, D. (2013). Brainspotting: Recruiting the Midbrain for Accessing and Healing Sensorimotor Memories of Traumatic Activation. Medical Hypotheses, 80(6), 759–766.
  • Hildebrand, A., Grand, D., Stemmler, M. (2017). Brainspotting – the efficacy of a new therapy approach for the treatment of Posttraumatic Stress Disorder in comparison to Eye Movement Desensitization and Reprocessing. Mediterranean Journal of Clinical Psychology, 5(1).